Prawie dokładnie rok temu założyłem swojego Fanpage'a. No, może trochę mniej niż rok, w lutym 2011. I tak naprawdę, nie był to mój pomysł....
Pewnego dnia moja mama zobaczyła, że siedzę na facebooku i zaczęła pytać - co to takiego (nie wiedziała!!) Dwa dni później cała zachwycona miała już swoje konto, a po tygodniu pojawiła się w moim pokoju i oznajmiła: jutro założysz swoją oficjalną stronę!
Puknąłem sie w głowę. Po cholerę? I wypchnąłem ją z pokoju (chyba nawet dosłownie, ale cóż, takie prawo nastolatka). Pewnie wiecie o czym mówię, hormony, trzaskanie drzwiami, zmiany nastrojów od wielkiej miłości do nienawiści itd... Normalka. I nawet jak sobie postanowię, że od dziś będę dobrym synem, to za chwilę i tak słyszę swój głos drący się po domu.
Mama oczywiście jako osoba dorosła i znająca się na psychice nastolatków :D - obraziła się na mnie.
I chodziła tak, obrażona, aż w końcu po tygodniu nie wytrzymałem i powiedziałem - dobra zrobię ten głupi Fanpage, tylko po co? A ona: dla mnie, bo mnie kochasz. Jeeeezu. Czasem myślę sobie, kto jest mądrzejszy, my, czy nasi rodzice????
No i tak powstał Fanpage.
Kiedy go pierwszy raz wyświetliłem, pokazało się: Maciej Musiał, aktor/reżyser ( bo tylko taka była opcja), liczba osób którzy to lubią "0". No tak, zaraz zobaczą to moi znajomi ze szkoły, ale obciach...
Zadzwoniłem do pierwszego kumpla : Filip... e ... jest taka sprawa... mógłbyś kliknąć, że mnie lubisz... Cisza i śmiech, dobra stary, nie ma sprawy. Do drugiego: Paweł, zrobisz coś dla mnie? Potem Karol i chyba tyle... Więcej nie ryzykowałem. Dobrze, że były jeszcze kuzynki w Szwecji i Francji.
Kiedy już miałem 20 osób - byłem szczęśliwy. Ok, nie ma obciachu. Mam Fanpage'a, 20 osób mnie lubi, spoko.
A po tygodniu poszło... Zaczęli pisać do mnie ludzie i ...nawet mi się spodobało;)
Kiedy było już 60 osób, założyłem sobie specjalne GG i pisaliśmy, potem dziewczyny wymyśliły czat, wybrały moderatora i ...było śmiesznie. Inne dziewczyny zakładały różne blogi o mnie (pozdrawiam Anię i Joasię z ich pierwszym blogiem)
Na początku kwietnia osiągnęliśmy szokującą dla mnie sumę 1000 fanów!! I nagrałem filmik ;) Pewnie niektórzy pamiętają:
No więc poznaliście mnie lepiej dzięki mojej mamie;)
W ogóle temat rodziców to trudna sprawa... Czasem ich kochamy, czasem nienawidzimy... Na pewno rzadko są autorytetem.
Oczywiście marzymy o tym, żeby wyprowadzić się z domu!! Ale... jak wyjeżdżamy gdzieś na dłużej... tęsknimy ( przynajmniej ja tęsknię ). Udajemy, że są nam obojętni, ale jak zaczynaja się kłócić, to zrobilibyśmy wszystko, żeby przestali... żeby mieć fajną, kochającą się rodzinę...
Często robimy różne złe rzeczy, żeby zwrócili na nas uwagę...
Ale w sumie czasem mają rację. Tylko nie mamy odwagi, żeby im o tym powiedzieć...
No to może "dzień dobroci dla rodziców" ????
Spróbujmy.
Ostatnio przyniosłem mamie kwiatka i mimo, że nie cofnęła mi kary to zrobiło się miło.
Na tatę mam inny sposób. Znoszę rękawice bokserskie i proszę, żeby się ze mną ponawalał. Czasem da się skusić, wtedy jest tak, jak wtedy, gdy miałem dziesięć lat ;))
to siemka
i napiszcie jak jest u was, bo przecież każdy ma swoją historię...
dziś ostatni dzień głosowania, więc kliknijcie
SMS A00533
na 7122
1, 23 gr
Strony
Kamera ruszyla jak miałem jakieś sześć lat... A potem już się kręciła. Gdyby nie kamera, pewnie nigdy byście mnie nie poznali. Chodziłbym codziennie do szkoły, pisał regularnie sprawdziany, potem angielski, lekcja pianina, trening na boisku u księdza ( najlepsze boisko w okolicy;), kumple, podwórko, kompik i marzenia... O czym? Pewnie o wakacjach, fajnej dziewczynie i ... sławie. Jak każdy. Dziś sporadycznie bywam w szkole i ... znacie mnie. Postaci które gram, są do mnie trochę podobne, ale nie identyczne. Dlatego jeśli chcecie wiedzieć co u mnie, czym sie różnię od Tomka Boskiego, Michała z Ojca Mateusza i wielu innych ról, które zagrałem - wpadajcie. Postaram się pisać o moim prawdziwym życiu. I postaram się żeby było ciekawie.
I komentujcie, to będzie znak, że chcecie czytać;)
I komentujcie, to będzie znak, że chcecie czytać;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Londyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Londyn. Pokaż wszystkie posty
środa, 18 stycznia 2012
piątek, 14 października 2011
Welcome to London II - shopping, więc wpis raczej dla dziewczyn;)
Zostawiamy bagaż i na miasto. Każda ulica wygląda jak Krakowskie Przedmieście, ludzie git poubierani, większość facetów ma musztardowe spodnie ( jak ja, więc spoko, czuję się Europejczykiem, a co;)
Oni chcą kawę, więc idziemy na kawę. Tylko że wszędzie Starbucksy a przecież Starbucksy to mamy u siebie, więc znajdujemy jakąs małą kawiarenkę ale za to stylową. Na środku stoi pień drzewa, na nim cukry, przyprawy, kawa i takie tam... i każdy sam sobie parzy kawę. Tomek i Wiolka tak sie podjarali, że zaczęli cykać foty, żeby zrobić taką samą knajpę w Warszawie, a ja spoko czekałem. Długoooo.
Nareszcie dalej, na Oxford Street, ulicę pełną sklepów i domów towarowych. Wiola jest zachwycona, więc stwierdzamy, że najlepiej się od niej odłączyć;) A my z Tomkiem małe sushi ( kelner Polak). Mmmm pycha!!!
Ok. teraz możemy łazić. Wchodzimy do Selfridges'a - jednego z największych domów towarowych w Londynie. Jest tak wielki, że gubię się... i całe szczęście, bo przypadkowo trafiam do sklepu Topmen. Nie żebym był wielkim fanem zakupów, ale ten sklep to jest to. Wszystko, co na siebie wkładam - pasuje! Yeah! Kupuję oczywiście drugie spodnie musztardowe a przy kasie Tomek - w nowej kurtce ;)) Przed nami jeszcze jedno, odszukać Wiolę i wyciągnąć ją ze sklepów. Mission impossible.
Next tomorrow...
Teksty i zdjęcia są chronione prawem autorskim. Nie można kopiować ani wklejać na inne strony.
Next tomorrow...
Teksty i zdjęcia są chronione prawem autorskim. Nie można kopiować ani wklejać na inne strony.
Subskrybuj:
Posty (Atom)